Koncert „Misja: Rozrywka!” to niemal czterdzieści polskich i światowych przebojów z ostatnich 70. lat. Znakomicie zaaranżowanych, zagranych i zaśpiewanych.
Na scenie w ciągu trzech godzin pojawia się ponad sześćdziesięciu artystów. Przygotowano dla nich niemal dwieście kostiumów.
Nie ma chyba w tej chwili w Polsce drugiego tak okazałego i starannie przygotowanego widowiska muzycznego.
Widoczne jest doskonałe przygotowanie wokalne wykonawców (zajmował się tym Bartosz Listwan) i praca poświęcona na cyzelowanie brzmienia. Znakomicie zaśpiewanych piosenek jest tyle, że można by wypełnić nimi spektakle połowy teatrów muzycznych w Polsce przez rok! A wszystko dyskretnie i misternie ułożone dla zbudowania narastającej dramaturgii. Kiedy wydaje się, że już bardziej nie można podbić poziomu i reakcji widzów, wchodzą kolejni wykonawcy i pokazują „co to dla nas!”
Obok przebojów opisanych szerzej w pierwszej części recenzji (zakładka „Misja”) pojawia się wiele innych – równie dobrze opracowanych i mistrzowsko wykonanych.
Przebojowy sekstet pań: Aleksandra Dyjas, Anna Surma, Beata Wojtan, Paulina Magaj-Szpak, Joanna Możdżan i Wioleta Malchar-Orynicz, z fryzurami w kolorach kostiumów, pojawia się także w drugiej części koncertu i rusza na salę z bezkompromisową deklaracją: „I Will Survive!” (oryginalnie Donna Summer).
Piękne wrażenie pozostawia klimatyczne wykonanie „(You Make Me Feel Like) A Natural Woman” Joanny Możdżan z romantycznym zwiewnym tańcem, o jakim marzy każda panna młoda, w wykonaniu Laury Łapowuchow i Łukasza Majowskiego.
Piotr Brodziński wydobył z piosenki „Believe” duszę i zaśpiewał ją we własnym niepowtarzalnym stylu, bez komputerowo poprawianej sztucznej modulacji Cher.
Intrygującą głębię i dynamikę, której brakuje nieco oryginalnemu wykonaniu Billie Eilish, ma również „No Time To Die” – kolejny bondowski temat – śpiewany zamiennie przez Wioletę Malchar-Orynicz i Paulinę Magaj-Szpak z udziałem Anny Surmy i świetnym tanecznym duetem Łukasza Majowskiego z Dawidem Pilszkiem.
Paweł Stefan doskonale czuje się w otoczeniu wianuszka pięknych pań i z wielkim szacunkiem dla tradycyjnej wersji wykonuje standard Raya Charlesa „Hallelujah I Love Her So”.
Prosto z Hawajów spada trzyosobowy desant z bananami i ananasami na głowie (Mateusz Sawiel, Michał Gucma, Paweł Stefan) i obcesowo namawia anonimową kobietę do płaczu („Rycz, mała rycz”). Okazuje się, że prowokowana przez nich łzawa tęsknota, to nie za Rynkowskim, ale osobnikiem znanym jako Pedro, co uświadamiają nadpobudliwym Polinezyjczykom jeszcze bardziej egzotyczne Joanna Możdżan, Beata Wojtan i Sofiia Popova w imponujących pióropuszach.
Znienacka wpadają na imprezę do teatru (częściej bywają w pobliskiej Żabce😜) trzej ziomale z Żylety – jedyni w swoim rodzaju Natan Nogaj, Łukasz Majowski i Paweł Majewski. Mają hajs i nie wahają się go użyć. „Piniądz” fruwa, laski piszczą – Sylwester! Choreografia do tego numeru zasługuje na jakąś specjalną nagrodę, najlepiej superpuchar – oczywiście pełny!
O piosence Sławomira Banasia na temat chybionego uczucia chomików (Małgorzata Mazurkiewicz i Wojciech Stawiarski) nie będę pisał… I tak nikt nie uwierzy, dopóki sam nie zobaczy🤩.
Po ubiegłorocznym „rewiowym” koncercie noworocznym część widzów zwracała uwagę, że za mało było w nim tańca, ruchu, piór i muzycznego kabaretu. „Misja: Rozrywka!” z nawiązką rekompensuje te oczekiwania – zawiera wszystko, co moglibyśmy sobie wymarzyć i nikt nie może czuć się rozczarowany. Wszystkiego jest dużo i w najlepszym wydaniu – tańca, cekinów, brokatu, piór i rewii, jakiej pozazdrościć może Moulin Rouge (swoją drogą – mocno przereklamowany).

